Studnia Smaków

Well of Tastes- Blog pewnej Poznanianki


Dodaj komentarz

Pęczak z cukinią i groszkiem / Barley with courgette and green peas

Szybkie, aromatyczne i pełnowartościowe danie, które przygotujesz w pół godziny. Kolorystyką i smakami kojarzące się z wiosną i latem. Świetnie smakuje zarówno na ciepło, jak i w temperaturze pokojowej. Nadaje się do zabrania do pracy czy na piknik.

Składniki:

  • 100 g pęczaku (nieugotowanego)
  • 1 cukinia
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 mała puszka groszku (ja używam ekstra drobnego)
  • tymianek, sól, pieprz do smaku
  1. Pęczak ugotować według instrukcji na opakowaniu.
  2. Pokrojoną w kostkę cebulę należy zeszklić na rozgrzanym tłuszczu.
  3. Dodać rozgnieciony czosnek, startą na grubych oczkach cukinię. Podsmażyć mieszając od czasu do czasu i doprawiając.
  4. Dodać ugotowany pęczak oraz groszek. Wymieszać. Doprawić do smaku i jeszcze chwilę smażyć.
  5. Serwować danie na gorąco lub w temperaturze pokojowej.

 

Pearl barley, courgette, green peas and thyme. It is a perfect connection. Really! This fragrant and balanced dish is perfect idea for a quick lunch. You can serve it hot or room temperature.

Ingredients:

  • 100 g pearl barley
  • 1 courgett (zucchini)
  • 1 onion
  • 1 garlic clove
  • 1 can of peas
  • salt, pepper, thyme to taste
  1. Cook the barley according to the instruction on the packet.
  2. Fry onion until slightly golden brown, stirring occasionally.
  3. Add shredded courget, crushed garlic clove and season with thyme, salt and pepper.
  4. Add cooked barley and peas. Stir to combine.
  5. Season to taste and and cook for a few minutes.
  6. Serve hot or room temperature.

Bon Appétit! Smacznego! Enjoy!

Reklamy


Dodaj komentarz

Placuszki z kaszy gryczanej i cukinii / Buckwheat pancakes with courgette

Uwielbiam kaszę gryczaną i mogłabym ją jeść bardzo często. Dlatego bardzo odpowiada mi kuchnia Roztocza, która opiera się właśnie na kaszy gryczanej. Pierogi z kaszą gryczaną, piróg biłgorajski itd. U mnie w domu często jadło się kaszę gryczaną z pokruszonym twarogiem i czasem ze skwarkami ze słoniny. Mniam!

Tymczasem jeśli nie macie pomysłu na szybki i zdrowy obiad, to spieszę dziś z pomocą. Proste w przygotowaniu i pyszne placuszki z kaszy gryczanej i cukinii na pewno przypadną Wam do gustu. Jest to danie, które można przygotować z resztek z wczorajszego obiadu. Jeśli zostanie Wam kasza gryczana, nie wyrzucajcie jej. Zróbcie chrupiące placuszki! Z dodatkiem cukinii i ziół są bardziej urozmaicone i aromatyczne! Bardzo lubię je z kwaśną śmietaną. Jestem ciekawa czy robiliście już kiedyś placki gryczane?

Składniki:

  • 1 szkl. ugotowanej kaszy gryczanej
  • 150g cukinii
  • 2 jajka
  • 1 cebula
  • sól, pieprz do smaku
  • 2-3 łyżki mąki
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  1. Kaszę gryczaną należy ugotować na sypko w osolonej wodzie i ostudzić.
  2. Dodać pokrojoną w drobną kostkę cebulę, startą na dużych oczkach cukinię oraz pozostałe składniki i wymieszać.
  3. Ciasto należy przygotować przed samym smażeniem, inaczej cukinia puści dużo soku i rozrzedzi je.
  4. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu z obu stron aż placki nabiorą złotego koloru.
  5. Podawać np. z kwaśną śmietaną.


Dodaj komentarz

Jajka smażone w skorupkach

Jaja smażone w skorupkach to ostatni w tym roku przepis zaliczany do tych wielkanocnych. Zdecydowałam, że opublikuję go jeszcze teraz, ponieważ równie dobrze można go wykorzystać na weekendowe śniadanie lub czasie spotkanie z rodziną czy przyjaciółmi. Wyglądają efektownie, a smakują jeszcze lepiej. Kremowe wnętrze i chrupiąca warstwa na wierzchu. Błyskawicznie znikają ze stołu. Zapewniam. 😉

Składniki (na 6szt.):

  • 3 jajka +1
  • 1 łyżka posiekanego szczypiorku
  • 1 łyżka masła
  • sól i pieprz do smaku
  • bułka tarta
  1. 3 jajka należy ugotować na twardo, ostudzić a następnie przekroić je wzdłuż na pół (delikatnie, żeby skorupki nie popękały, najlepiej użyć noża z piłką).
  2. Łyżeczką wyjąć jajka ze skorupek i rozdusić je na talerzu razem z masłem.
  3. Doprawić solą i pieprzem do smaku, dodać posiekany szczypiorek i wymieszać.
  4. Napełnić skorupki farszem, delikatnie przydusić palcami. Farsz powinien być równo z brzegiem skorupki lub nawet trochę ponad (ale na płasko).
  5. Na wierzchu farsz posmarować rozbełtanym żółtkiem i posypać bułką tartą. Można jeszcze raz powtórzyć obie czynności, wtedy „skorupka” z bułki tartej będzie grubsza.
  6. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu (farszem do dołu) aż bułka tarta nabierze złotego koloru.
  7. Podawać do stołu posypane rzeżuchą lub posiekanym szczypiorkiem.

Bon Appétit! Smacznego! Enjoy!


Dodaj komentarz

Kiedy wysiać rzeżuchę? Cress for Easter

Rzeżucha, czyli pieprzyca siewna (gat. z rodziny kapustowatych) znana była już w Starożytnej Europie. Na wielkanocnym stole pojawiła się w XVII wieku. Z reguły stawia się na niej baranka. Symbolizuje wiosenną zieleń, życie, nadzieję, odrodzenie się po zimie.

Ostry, pieprzny i wyrazisty smak rzeżuchy pasuje do twarogu, potraw z jajek, pomidorów. Wykorzystywana jest jako dodatek do sałatek i kanapek. Nie dość, że pięknie wygląda na stole, to jeszcze jest bardzo zdrowa. Bogata w wit. A, B, K, żelazo, magnez, fosfor. Zawiera łatwo przyswajalny jod. Pobudza trawienie.

Wysiana na wacie rośnie 5-6 dni. Optymalna temperatura kiełkowania to 22ºC. Jeśli chcecie zminimalizować rzeżuchowy smrodek to wysiejcie ją w ziemi zamiast na wacie lub ligninie. 😉

Nasiona rzeżuchy należy równomiernie rozsypać na wilgotnej wacie (na podstawku, w pojemniczku, w umytej skorupce jajka). Spryskać wodą i ostawić do wyrośnięcie. Kiełkująca rzeżucha powinna stać w jasnym i ciepłym miejscu. Wata powinna być cały czas wilgotna, dlatego najlepiej jest podlewać ją delikatnie rano i wieczorem. Nasiona są bardzo wrażliwe na brak wody, dlatego nie można doprowadzić do ich przesuszenia.

Jeśli wysiejecie dziś rzeżuchę to powinna wyrosnąć do Świąt Wielkiej Nocy. Ostatni moment. Żeby przyspieszyć proces kiełkowania nasiona trzeba zalać ciepłą, ale nie gorącą wodą i odstawić na parę godzin. Potem je odcedzić i rozmieścić na wacie. 🙂

If you want to have a super healthy and tasty bit of spring in your kitchen, you should sow the cress. This little, green plant is fast- growing and edible herb. The tradition in Poland is growing cress for Easter.  Cress contain a lot of vit. A, B, K, magnesium, phosphorus and easy assimilable iodine.

Dip the cotton wool in a water, squeezing off any excess. Place the cotton wool on some stand, small plate or small container. Sprinkle cress seeds on it. Leave in warm and well sun-filled place. The windowstill with be perfect. Remember that cress seed  need a lof of water and don’t tolerate drought. Don’t forget to water them a little bit in the morning and a little bit in the evening.

If you want to stimulate sprouting process, pour the warm/ lukewarm water  (but not hot) to the cup with seeds and leave it for a few hours. Then strain the seeds and put on cotton wool. 🙂

Place on the table with scissors so everyone can snip some off and eat durin Easter breakfast.


Dodaj komentarz

Makaron z pomidorami i ricottą / Pasta with tomatoes and ricotta

Uwielbiam pomidory pod każdą postacią- świeże, suszone czy przetworzone. Zupa pomidorowa (oczywiście z makaronem!), smażone pomidory, gazpacho, makaron z sosem pomidorowym, pizza, kanapki z pomidorem etc. Długo mogłabym wymieniać dania z pomidorami w roli głównej i nie tylko. Z tego powodu zima jest dla mnie najgorszą porą roku, ponieważ pomidory są wtedy kiepskiej jakości, mają gorszy smak i twardą skórę. Z utęsknieniem czekam na lato! I tak właśnie gdy rodzinka wracała z ferii zimowych do domu, ja gotowałam dla nich obiad, który jak smakuje ciepłe, słoneczne lato. 😀 Tak mi się kojarzy. 🙂 Szybkie i pyszne danie. Dodatek ricotty sprawia, że sos jest kremowy. Polecam!

I love tomatoes in every ways: fresh, dried or tomatoes preserves. Tomato soup (of course with pasta!), fried tomatoes, gazpacho, pasta with tomatoes sauce, pizza etc. I could enumerate many different dishes in which tomatoes play lead role. Today I have for you recipe for pasta with tomatoes and ricotta and it tastes like a summer. Creamy tomatoes sauce and pasta. Could be something better ? 😉

Składniki: 

  • 390 g krojonych pomidorów (1 kartonik)
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 czubate łyżki ricotty
  • sól, pieprz do smaku
  • świeża bazylia
  • ugotowany al dente makaron
  1. Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na rozgrzanym tłuszczu na patelni.
  2. Dodać rozgnieciony drobno czosnek i podsmażyć.
  3. Wlać pomidory i przez chwilę gotować aż część soku odparuje. Doprawić solą i pieprzem.
  4. Dodać ricottę i dokładnie wymieszać. Sprawdzić smak i w razie potrzeby doprawić solą i pieprzem.
  5. Do sosu wrzucić makaron, wymieszać. Serwować ze świeżymi listkami bazylii

Ingredients:

  • 390 g chopped tomatoes (1 carton)
  • 1 onion
  • 1 garlic clove
  • 2 heaped tbsp of ricotta
  • fresh basil
  • cooked al dente pasta
  1. Dice and fry the onion until golden.
  2. Crush garlic clove and put it into the pan. Fry for a moment.
  3. Add chopped tomatoes, cook few minutes and boil down juice a little bit. Season with salt and fresh pepper to taste.
  4. Add ricotta and combine together.
  5. Put cooked al dente pasta into the sauce and mix.
  6. Serve with fresh basil.

Bon Appétit! Smacznego! Enjoy!


Dodaj komentarz

Mleczarnia Jana i poznańska Pastela

W zeszłym tygodniu w restauracji Pastela na poznańskim Starym Mieście odbył się pokaz kulinarny połączony z degustacją. Szef kuchni Marcin Michalski przygotował różne dania z użyciem produktów ze Średzkiej Spółdzielni Mleczarskiej Jana, której historia sięga 1885 roku. Mleczarnia oferuje wyroby nabiałowe produkowane w systemie jakościowym „Jakość Tradycja”, który wyróżnia produkty wysokiej jakości z zachowaniem tradycji. Znak „Jakość Tradycja” możemy znaleźć na opakowaniach. Na spotkaniu ŚMM Jana reprezentował Pan Alfred Korczyk.

Na początku szef przygotował ciasto na sernik, który piekł się w trakcie trwania pokazu. Do jego przygotowania został użyty twaróg śmietankowy. Sernik wyszedł delikatny i co najważniejsze, nie opadł! Chociaż w trakcie serwowania był jeszcze letni (zdecydowanie wolę serniki ostudzone) to i tak mi smakował.

Jako pierwszy próbowaliśmy gzik z ziemniakiem w mundurku. W czasie jego przygotowywania toczyła się dyskusja na temat poznańskiego gzika. Rozmawialiśmy o tym jak go przygotowujemy, z jakiego sera i jakich dodatków używamy. U mnie w domu gzik robi się z twarogu i śmietanki lub z serka homogenizowanego. Ma gładką konsystencję. Doprawia się go tylko solą i pieprzem. Obowiązkowym składnikiem jest pokrojona w kostkę cebula. Gzik, którego próbowaliśmy z twarogu półtłustego był bardzo smaczny. Zgodzicie się ze mną, że gzik jest zawsze pyszny? 😉

Szef Marcin Michalski słynie z najróżniejszych kiszonek, więc chyba nikogo nie zdziwiło to, że postawił ugotować polewkę z dyni kiszonej w maślance. Do kiszenia dyni należy użyć maślanki, która powstaje przy wyrobie masła z ukwaszonej śmietany (maślanka Jana sprzedawana w butelkach) i nie zawiera w sobie dodatku mleka w proszku. Zupa serwowana była z palonym masłem i twarogiem. Ciekawe, specyficzne ale nie moje smaki. Pozostanę wierna tradycyjnej wielkopolskiej polewce z maślanki podawanej z twarogiem i kawałkami chleba. 🙂

Kolejnym daniem były placki z twarogu z sosem cytrynowym, flambirowaną gruszką i kandyzowaną skórką pomarańczową. Muszę przyznać, że było to intrygujące połączenie smaków. Trochę kwaskowy smak placka równoważyła słodycz gruszki, a sos cytrynowy sprawiał, że danie było jeszcze ciekawsze. Bardzo mi smakowało. 🙂 Mam już w głowie pomysł na inne przygotowanie tych placków, więc przepis na pewno wkrótce się pojawi.

Na koniec M. Michalski przygotował placki z batatów z maślanką, serwowane z gzikiem i suszonymi pomidorami. Placuszki pyszne, choć osobiście wolałabym gdyby były bardziej chrupiące, strukturą przypominające rösti.

Najlepszym elementem tego typu spotkań są rozmowy, dyskusje, wymiana doświadczeń. Dziękuję Średzkiej Spółdzielni Mleczarskiej Jana oraz Restauracji Pastela za zaproszenia na warsztaty. Dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy, które na pewno wykorzystam w najbliższym czasie we własnej kuchni. Oprócz mnie udział wzięli: Grażyna Gotuje, Najsmaczniejszy oraz Magda.


Dodaj komentarz

Restauracja Nacodzień

Na kulinarnej mapie Poznania pojawiło się nowe miejsce. W centrum miasta, na rogu ulic Kościuszki i Taczaka swoje podwoje w ostatni poniedziałek otworzyło Nacodzień. Przytulny lokal, który w swojej ofercie od poniedziałku do piątku ma śniadania oraz lunche. Jeśli nie masz czasu, by przysiąść na chwilę ponieważ spieszysz się do pracy czy na uczelnie, to i tak wejdź do środka. Obsługa zapakuje Ci m.in. pyszne kanapki i kawę na wynos. Zaletą jest to, że dania lunchowe w ciągu tygodnia zmieniają się.

Po raz pierwszy (po otwarciu) odwiedziłam Nacodzień w czwartek z siostrą. Marianna jest wielką amatorką pasty jajecznej, więc pomimo pory obiadowej zamówiła sobie bułkę właśnie z pastą jajeczną. Ja zdecydowałam się na kotlety warzywne serwowane z kaszą gryczaną z sosem oraz dwoma rodzajami surówek. Porcja była na tyle duża, że zjadłyśmy ją z siostrą na pół, gdyż sama nie dałabym rady. Pyszny sos, idealnie ugotowana kasza gryczana i te kotlety…. Mniam! Pozytywnie zaskoczyło nas to, że były z wierzchu chrupiące, co jest dość trudne do uzyskania w przypadku kotlecików warzywnych. Do tego chrupiąca i orzeźwiająca surówka z selera naciowego. Zdecydowanie polecam to danie! Drodzy mięsożercy, dania mięsne w Nacodzień również są i mam nadzieję, że wkrótce ich spróbuję.

W soboty obowiązuje nieco inna formuła niż w dni robocze, czyli brunch. Co to jest brunch? Angielskie breakfast + lunch, czyli śniadania oraz lunchu. Płacisz raz na początku i jesz co chcesz oraz ile chcesz. W cenie jest także dzbanek herbaty. Byłam w sobotę w knajpce na Kościuszki 70 żeby spróbować różnych dań i żeby porobić zdjęcia do wpisu. Oprócz tego obserwowałam ludzi na ulicy. Zaczynają się oswajać z tym, że jest tam nowe miejsce, w którym można coś zjeść. Niektórzy od razu wchodzą, inni zaglądają przez okno i idą dalej. Jeszcze inni przechodzą obok, by po chwili zawrócić i jednak wejść. Najbardziej brunch przypadł do gustu trójce mężczyzn, którzy siedząc obok przy stoliku zachwycali się jajecznicą na masełku, pastą z makreli i innymi daniami serwowanymi tego dnia. Doszło nawet do tego, że ze śmiechem licytowali się miedzy sobą, kto pierwszy zobaczył Nacodzień i zaproponował by zjeść właśnie tam. Obiecali, że jeszcze wrócą. Oby takich klientów było jak najwięcej, ponieważ naprawdę warto. Wszystkie dania przygotowywane są z wysokiej jakości produktów, z pasją i miłością do ludzi i do gotowania. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do tego, czy piszę dziś obiektywnie (gdyby mi nie smakowało, to bym nie polecała, strzeliłabym sobie w kolano takim wpisem) to po prostu odwiedź Nacodzień i sam oceń. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoimi spostrzeżeniami tutaj w komentarzach, na Facebook’ u czy też na Instagramie.

Najpierw chciałabym pokazać jak wygląda w środku, a potem jeszcze napiszę co nieco o brunchu i o jedzeniu. 🙂

A w głębi lokalu znajduje się przytulny kącik:

Do brunchu domówiłam sobie z menu śniadaniowego omlet z warzywami. Uwielbiam… po raz pierwszy jadłam go kiedy robiłyśmy zdjęcia, jeszcze przed otwarciem Nacodzień. Z cebulką i papryką, jest pyszny i delikatny. Serwowany ze świeżym szczypiorkiem i pomidorkami. Mniam! Oczywiście każdy sobie doprawia solą i pieprzem według uznania. 🙂 Pozostałe dania z menu śniadaniowego to m.in. jajecznica na masełku lub na boczku, kanapki z pastami, owsianka lub jaglanka.

Jeśli chodzi o menu brunchowe to do wyboru były: pasta z makreli, pasta jajeczna (obłędna!), sałatka ziemniaczana, sałatka z ryżem i tuńczykiem, twarożek, pasta warzywna (rewelacja!), pieczone ziemniaki, kotlety warzywne, pasztet z dziczyzny, 2 rodzaje śledzi. Wszystko świeżo przygotowane.

Taki widok mieli przechodnie zaglądający przez okno do środka. 😉

To co? Kiedy wpadniesz do Nacodzień?

Gdzie? ul. Kościuszki 70, Poznań

Godziny otwarcia: od pon do pt 7:30- 20:00

sob 10:00- 15:00