Studnia Smaków

Well of Tastes- Blog pewnej Poznanianki


Dodaj komentarz

Jajka smażone w skorupkach

Jaja smażone w skorupkach to ostatni w tym roku przepis zaliczany do tych wielkanocnych. Zdecydowałam, że opublikuję go jeszcze teraz, ponieważ równie dobrze można go wykorzystać na weekendowe śniadanie lub czasie spotkanie z rodziną czy przyjaciółmi. Wyglądają efektownie, a smakują jeszcze lepiej. Kremowe wnętrze i chrupiąca warstwa na wierzchu. Błyskawicznie znikają ze stołu. Zapewniam. 😉

Składniki (na 6szt.):

  • 3 jajka +1
  • 1 łyżka posiekanego szczypiorku
  • 1 łyżka masła
  • sól i pieprz do smaku
  • bułka tarta
  1. 3 jajka należy ugotować na twardo, ostudzić a następnie przekroić je wzdłuż na pół (delikatnie, żeby skorupki nie popękały, najlepiej użyć noża z piłką).
  2. Łyżeczką wyjąć jajka ze skorupek i rozdusić je na talerzu razem z masłem.
  3. Doprawić solą i pieprzem do smaku, dodać posiekany szczypiorek i wymieszać.
  4. Napełnić skorupki farszem, delikatnie przydusić palcami. Farsz powinien być równo z brzegiem skorupki lub nawet trochę ponad (ale na płasko).
  5. Na wierzchu farsz posmarować rozbełtanym żółtkiem i posypać bułką tartą. Można jeszcze raz powtórzyć obie czynności, wtedy „skorupka” z bułki tartej będzie grubsza.
  6. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu (farszem do dołu) aż bułka tarta nabierze złotego koloru.
  7. Podawać do stołu posypane rzeżuchą lub posiekanym szczypiorkiem.

Bon Appétit! Smacznego! Enjoy!

Reklamy


Dodaj komentarz

Jajka faszerowane z szynką / Devilled eggs with ham

Dziś propozycja na wielkanocne śniadanie. Urozmaicenie dla tradycyjnych gotowanych jajek na twardo, choć te również zagoszczą na naszym stole. Prosty i pyszny farsz z kilku składników. Do jego przygotowania użyłam produktów, które najczęściej pojawiają się na moich kanapkach. To co? Spróbujecie?

Składniki:

  • 3 jajka
  • 0,5 łyżkimusztardy
  • 1 łyżka majonezu
  • 20 g szynki
  • sól, pieprz
  1.  Jajka należy ugotować na twardo, obrać i przekroić na wzdłuż na pół.
  2.  Żółtka wyjąć i rozgnieść widelcem w miseczce.
  3.  Szynkę pokroić w drobną kosteczkę, a szczypiorek posiekać.
  4.  Żółtka wymieszać z pozostałymi składnikami. Doprawić solą i pieprzem.
  5.  Białka napełnić farszem (łyżeczką lub rękawem) i ułożyć na talerzu.
  6. Serwować udekorowane szczypiorkiem.

What are devilled eggs? The cooked yolks are combination with creamy ingredients (like mayo and mustard) and some others, the whites are filled withis velvety and delightful filling. They are great alternative for classic hard boiled egg for Easter breakfast. Today I have for you recipe for devilled eggs with ham.

Ingredients:

  • 3 eggs
  • ½ tbsp mustard
  • 1 tbsp mayo
  • 20 g ham
  • salt, pepper
  1. Cook hard-boiled eggs. Crack egg shells and peel them off.
  2. Slice the eggs in halt lengthwise, remove yolks to a plate.
  3. Mash the yolks with a fork.
  4. Combine yolks with other ingredients. Season with salt and pepper to taste.
  5. Pipe the filling into the egg whites or scoope the filling with a spoon.
  6. Place the eggs on a serving platter.
  7. Sprinkle with a fresh chives and serve.


Dodaj komentarz

Kiedy wysiać rzeżuchę? Cress for Easter

Rzeżucha, czyli pieprzyca siewna (gat. z rodziny kapustowatych) znana była już w Starożytnej Europie. Na wielkanocnym stole pojawiła się w XVII wieku. Z reguły stawia się na niej baranka. Symbolizuje wiosenną zieleń, życie, nadzieję, odrodzenie się po zimie.

Ostry, pieprzny i wyrazisty smak rzeżuchy pasuje do twarogu, potraw z jajek, pomidorów. Wykorzystywana jest jako dodatek do sałatek i kanapek. Nie dość, że pięknie wygląda na stole, to jeszcze jest bardzo zdrowa. Bogata w wit. A, B, K, żelazo, magnez, fosfor. Zawiera łatwo przyswajalny jod. Pobudza trawienie.

Wysiana na wacie rośnie 5-6 dni. Optymalna temperatura kiełkowania to 22ºC. Jeśli chcecie zminimalizować rzeżuchowy smrodek to wysiejcie ją w ziemi zamiast na wacie lub ligninie. 😉

Nasiona rzeżuchy należy równomiernie rozsypać na wilgotnej wacie (na podstawku, w pojemniczku, w umytej skorupce jajka). Spryskać wodą i ostawić do wyrośnięcie. Kiełkująca rzeżucha powinna stać w jasnym i ciepłym miejscu. Wata powinna być cały czas wilgotna, dlatego najlepiej jest podlewać ją delikatnie rano i wieczorem. Nasiona są bardzo wrażliwe na brak wody, dlatego nie można doprowadzić do ich przesuszenia.

Jeśli wysiejecie dziś rzeżuchę to powinna wyrosnąć do Świąt Wielkiej Nocy. Ostatni moment. Żeby przyspieszyć proces kiełkowania nasiona trzeba zalać ciepłą, ale nie gorącą wodą i odstawić na parę godzin. Potem je odcedzić i rozmieścić na wacie. 🙂

If you want to have a super healthy and tasty bit of spring in your kitchen, you should sow the cress. This little, green plant is fast- growing and edible herb. The tradition in Poland is growing cress for Easter.  Cress contain a lot of vit. A, B, K, magnesium, phosphorus and easy assimilable iodine.

Dip the cotton wool in a water, squeezing off any excess. Place the cotton wool on some stand, small plate or small container. Sprinkle cress seeds on it. Leave in warm and well sun-filled place. The windowstill with be perfect. Remember that cress seed  need a lof of water and don’t tolerate drought. Don’t forget to water them a little bit in the morning and a little bit in the evening.

If you want to stimulate sprouting process, pour the warm/ lukewarm water  (but not hot) to the cup with seeds and leave it for a few hours. Then strain the seeds and put on cotton wool. 🙂

Place on the table with scissors so everyone can snip some off and eat durin Easter breakfast.


Dodaj komentarz

Makaron z pomidorami i ricottą / Pasta with tomatoes and ricotta

Uwielbiam pomidory pod każdą postacią- świeże, suszone czy przetworzone. Zupa pomidorowa (oczywiście z makaronem!), smażone pomidory, gazpacho, makaron z sosem pomidorowym, pizza, kanapki z pomidorem etc. Długo mogłabym wymieniać dania z pomidorami w roli głównej i nie tylko. Z tego powodu zima jest dla mnie najgorszą porą roku, ponieważ pomidory są wtedy kiepskiej jakości, mają gorszy smak i twardą skórę. Z utęsknieniem czekam na lato! I tak właśnie gdy rodzinka wracała z ferii zimowych do domu, ja gotowałam dla nich obiad, który jak smakuje ciepłe, słoneczne lato. 😀 Tak mi się kojarzy. 🙂 Szybkie i pyszne danie. Dodatek ricotty sprawia, że sos jest kremowy. Polecam!

I love tomatoes in every ways: fresh, dried or tomatoes preserves. Tomato soup (of course with pasta!), fried tomatoes, gazpacho, pasta with tomatoes sauce, pizza etc. I could enumerate many different dishes in which tomatoes play lead role. Today I have for you recipe for pasta with tomatoes and ricotta and it tastes like a summer. Creamy tomatoes sauce and pasta. Could be something better ? 😉

Składniki: 

  • 390 g krojonych pomidorów (1 kartonik)
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 czubate łyżki ricotty
  • sól, pieprz do smaku
  • świeża bazylia
  • ugotowany al dente makaron
  1. Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na rozgrzanym tłuszczu na patelni.
  2. Dodać rozgnieciony drobno czosnek i podsmażyć.
  3. Wlać pomidory i przez chwilę gotować aż część soku odparuje. Doprawić solą i pieprzem.
  4. Dodać ricottę i dokładnie wymieszać. Sprawdzić smak i w razie potrzeby doprawić solą i pieprzem.
  5. Do sosu wrzucić makaron, wymieszać. Serwować ze świeżymi listkami bazylii

Ingredients:

  • 390 g chopped tomatoes (1 carton)
  • 1 onion
  • 1 garlic clove
  • 2 heaped tbsp of ricotta
  • fresh basil
  • cooked al dente pasta
  1. Dice and fry the onion until golden.
  2. Crush garlic clove and put it into the pan. Fry for a moment.
  3. Add chopped tomatoes, cook few minutes and boil down juice a little bit. Season with salt and fresh pepper to taste.
  4. Add ricotta and combine together.
  5. Put cooked al dente pasta into the sauce and mix.
  6. Serve with fresh basil.

Bon Appétit! Smacznego! Enjoy!


Dodaj komentarz

Mleczarnia Jana i poznańska Pastela

W zeszłym tygodniu w restauracji Pastela na poznańskim Starym Mieście odbył się pokaz kulinarny połączony z degustacją. Szef kuchni Marcin Michalski przygotował różne dania z użyciem produktów ze Średzkiej Spółdzielni Mleczarskiej Jana, której historia sięga 1885 roku. Mleczarnia oferuje wyroby nabiałowe produkowane w systemie jakościowym „Jakość Tradycja”, który wyróżnia produkty wysokiej jakości z zachowaniem tradycji. Znak „Jakość Tradycja” możemy znaleźć na opakowaniach. Na spotkaniu ŚMM Jana reprezentował Pan Alfred Korczyk.

Na początku szef przygotował ciasto na sernik, który piekł się w trakcie trwania pokazu. Do jego przygotowania został użyty twaróg śmietankowy. Sernik wyszedł delikatny i co najważniejsze, nie opadł! Chociaż w trakcie serwowania był jeszcze letni (zdecydowanie wolę serniki ostudzone) to i tak mi smakował.

Jako pierwszy próbowaliśmy gzik z ziemniakiem w mundurku. W czasie jego przygotowywania toczyła się dyskusja na temat poznańskiego gzika. Rozmawialiśmy o tym jak go przygotowujemy, z jakiego sera i jakich dodatków używamy. U mnie w domu gzik robi się z twarogu i śmietanki lub z serka homogenizowanego. Ma gładką konsystencję. Doprawia się go tylko solą i pieprzem. Obowiązkowym składnikiem jest pokrojona w kostkę cebula. Gzik, którego próbowaliśmy z twarogu półtłustego był bardzo smaczny. Zgodzicie się ze mną, że gzik jest zawsze pyszny? 😉

Szef Marcin Michalski słynie z najróżniejszych kiszonek, więc chyba nikogo nie zdziwiło to, że postawił ugotować polewkę z dyni kiszonej w maślance. Do kiszenia dyni należy użyć maślanki, która powstaje przy wyrobie masła z ukwaszonej śmietany (maślanka Jana sprzedawana w butelkach) i nie zawiera w sobie dodatku mleka w proszku. Zupa serwowana była z palonym masłem i twarogiem. Ciekawe, specyficzne ale nie moje smaki. Pozostanę wierna tradycyjnej wielkopolskiej polewce z maślanki podawanej z twarogiem i kawałkami chleba. 🙂

Kolejnym daniem były placki z twarogu z sosem cytrynowym, flambirowaną gruszką i kandyzowaną skórką pomarańczową. Muszę przyznać, że było to intrygujące połączenie smaków. Trochę kwaskowy smak placka równoważyła słodycz gruszki, a sos cytrynowy sprawiał, że danie było jeszcze ciekawsze. Bardzo mi smakowało. 🙂 Mam już w głowie pomysł na inne przygotowanie tych placków, więc przepis na pewno wkrótce się pojawi.

Na koniec M. Michalski przygotował placki z batatów z maślanką, serwowane z gzikiem i suszonymi pomidorami. Placuszki pyszne, choć osobiście wolałabym gdyby były bardziej chrupiące, strukturą przypominające rösti.

Najlepszym elementem tego typu spotkań są rozmowy, dyskusje, wymiana doświadczeń. Dziękuję Średzkiej Spółdzielni Mleczarskiej Jana oraz Restauracji Pastela za zaproszenia na warsztaty. Dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy, które na pewno wykorzystam w najbliższym czasie we własnej kuchni. Oprócz mnie udział wzięli: Grażyna Gotuje, Najsmaczniejszy oraz Magda.


2 Komentarze

Naleśniki z serem / Crepes with cream cheese filling

Naleśniki to jedno z takich dań, które lubią chyba wszyscy. Na obiad, na leniwe weekendowe śniadanie, na słodko czy wytrawne. Możliwości jest wiele. Ze słodkich najbardziej lubię najzwyklejsze z dżemem i kwaśną śmietaną oraz serem. Najlepsze naleśniki z serem robiła babcia Lidka. Ich smak pamiętam do dzisiaj. Jest nie do podrobienia. Może używała jakieś sekretnego składnika? Albo może wystarczyło, że to ona je zrobiła? Babcia była nauczycielką. Za ścianą swojego mieszkania miała szkołę. Naprawdę dużą. Wiecie jaką frajdą było bieganie po długich, pustych szkolnych korytarzach w czasie wakacji? Granie w piłkę z młodszym bratem i przyjaciółmi w sali gimnastycznej? Rysowanie na tablicy w klasach? To był świetny czas! A wracając do spraw kulinarnych to dziś zapraszam Was na naleśniki z serem, które przygotowuję dla bliskich i dla siebie. Posmarowane serowym nadzieniem, złożone w ćwiartkę i podsmażone smakują wybornie. Mniam! Polecam! Jakie smaki czy potrawy kojarzą Ci się z dzieciństwem? Daj znać w komentarzu. 🙂

Składniki:

  • 0,5 kg twarogu
  • 3-4 łyżki cukru ( do smaku)
  • cukier waniliowy ( do smaku, użyłam 2 łyżeczki)
  • 2 żółtka
  • usmażone wcześniej naleśniki (klik)
  1. Twaróg zmielić/przetrzeć przez sito ( zależy od jego konsystencji) i utrzeć z pozostałymi składnikami na gładką masę.
  2. Każdy naleśnik posmarować serowym nadzieniem. Złożyć na pół i jeszcze raz na pół.
  3. Podsmażyć na rozgrzanym tłuszczu z obu stron, na złoto.
  4. Podawać posypane cukrem pudrem, same, z kwaśną śmietaną, ze świeżymi owocami lub z musem owocowym.

When I think about my Grandma I think about time we spent together. When I was small we had a fun together for hours. Can you imagine that I was always a princess and she was a prince Richard? 😀 😀 I think about holidays in Szubin. My grandmother was a teacher and she had a school behind the wall. When I think about this holidays I think about running through empty school, about playing football in the gym and about drawing on blackboards in classes. It was great time with my younger brother and friends.

My Grandma made the best crepes with cream cheese filling. Everyone like pancakes, right? Crepes are really thin pancakes. The thinner creper, the better. You can prepare them in many different ways: sweet, savoury, for breakfast or for dinner. Only your imagination is a limit. Today I would like to share with you recipe for delicious, crispy crepes with cream cheese filling. Let’s prepare them!

Ingredients:

  • 0,5 kg curd/cream cheese/ green cheese
  • 2 egg yolks
  • 3-4 tbsp sugar ( to taste)
  • vanilla sugar (to taste, I used 2 tsp)
  • crepes (fried earlier <- click)
  1. Grind the curd/cream cheese.
  2. Ground cream cheese combine with yolks, sugar and vanilla sugar until smooth.
  3. Put a portion of mixture in each crepes and spread.
  4. Fold in half and again in half (like a tissue).
  5. Fry on both sides until golden.
  6. Serve with icing sugar, fresh fruit, sour cream etc.

Bon Appétit! Smacznego! Enjoy!


Dodaj komentarz

Restauracja Nacodzień

Na kulinarnej mapie Poznania pojawiło się nowe miejsce. W centrum miasta, na rogu ulic Kościuszki i Taczaka swoje podwoje w ostatni poniedziałek otworzyło Nacodzień. Przytulny lokal, który w swojej ofercie od poniedziałku do piątku ma śniadania oraz lunche. Jeśli nie masz czasu, by przysiąść na chwilę ponieważ spieszysz się do pracy czy na uczelnie, to i tak wejdź do środka. Obsługa zapakuje Ci m.in. pyszne kanapki i kawę na wynos. Zaletą jest to, że dania lunchowe w ciągu tygodnia zmieniają się.

Po raz pierwszy (po otwarciu) odwiedziłam Nacodzień w czwartek z siostrą. Marianna jest wielką amatorką pasty jajecznej, więc pomimo pory obiadowej zamówiła sobie bułkę właśnie z pastą jajeczną. Ja zdecydowałam się na kotlety warzywne serwowane z kaszą gryczaną z sosem oraz dwoma rodzajami surówek. Porcja była na tyle duża, że zjadłyśmy ją z siostrą na pół, gdyż sama nie dałabym rady. Pyszny sos, idealnie ugotowana kasza gryczana i te kotlety…. Mniam! Pozytywnie zaskoczyło nas to, że były z wierzchu chrupiące, co jest dość trudne do uzyskania w przypadku kotlecików warzywnych. Do tego chrupiąca i orzeźwiająca surówka z selera naciowego. Zdecydowanie polecam to danie! Drodzy mięsożercy, dania mięsne w Nacodzień również są i mam nadzieję, że wkrótce ich spróbuję.

W soboty obowiązuje nieco inna formuła niż w dni robocze, czyli brunch. Co to jest brunch? Angielskie breakfast + lunch, czyli śniadania oraz lunchu. Płacisz raz na początku i jesz co chcesz oraz ile chcesz. W cenie jest także dzbanek herbaty. Byłam w sobotę w knajpce na Kościuszki 70 żeby spróbować różnych dań i żeby porobić zdjęcia do wpisu. Oprócz tego obserwowałam ludzi na ulicy. Zaczynają się oswajać z tym, że jest tam nowe miejsce, w którym można coś zjeść. Niektórzy od razu wchodzą, inni zaglądają przez okno i idą dalej. Jeszcze inni przechodzą obok, by po chwili zawrócić i jednak wejść. Najbardziej brunch przypadł do gustu trójce mężczyzn, którzy siedząc obok przy stoliku zachwycali się jajecznicą na masełku, pastą z makreli i innymi daniami serwowanymi tego dnia. Doszło nawet do tego, że ze śmiechem licytowali się miedzy sobą, kto pierwszy zobaczył Nacodzień i zaproponował by zjeść właśnie tam. Obiecali, że jeszcze wrócą. Oby takich klientów było jak najwięcej, ponieważ naprawdę warto. Wszystkie dania przygotowywane są z wysokiej jakości produktów, z pasją i miłością do ludzi i do gotowania. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do tego, czy piszę dziś obiektywnie (gdyby mi nie smakowało, to bym nie polecała, strzeliłabym sobie w kolano takim wpisem) to po prostu odwiedź Nacodzień i sam oceń. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoimi spostrzeżeniami tutaj w komentarzach, na Facebook’ u czy też na Instagramie.

Najpierw chciałabym pokazać jak wygląda w środku, a potem jeszcze napiszę co nieco o brunchu i o jedzeniu. 🙂

A w głębi lokalu znajduje się przytulny kącik:

Do brunchu domówiłam sobie z menu śniadaniowego omlet z warzywami. Uwielbiam… po raz pierwszy jadłam go kiedy robiłyśmy zdjęcia, jeszcze przed otwarciem Nacodzień. Z cebulką i papryką, jest pyszny i delikatny. Serwowany ze świeżym szczypiorkiem i pomidorkami. Mniam! Oczywiście każdy sobie doprawia solą i pieprzem według uznania. 🙂 Pozostałe dania z menu śniadaniowego to m.in. jajecznica na masełku lub na boczku, kanapki z pastami, owsianka lub jaglanka.

Jeśli chodzi o menu brunchowe to do wyboru były: pasta z makreli, pasta jajeczna (obłędna!), sałatka ziemniaczana, sałatka z ryżem i tuńczykiem, twarożek, pasta warzywna (rewelacja!), pieczone ziemniaki, kotlety warzywne, pasztet z dziczyzny, 2 rodzaje śledzi. Wszystko świeżo przygotowane.

Taki widok mieli przechodnie zaglądający przez okno do środka. 😉

To co? Kiedy wpadniesz do Nacodzień?

Gdzie? ul. Kościuszki 70, Poznań

Godziny otwarcia: od pon do pt 7:30- 20:00

sob 10:00- 15:00